lauralanthas


Powrót

Lublewo. >> sobota, 17 czerwca 2006 13:50:01
Moja ostatnia jazda w Lublewie. Przyjechałam z Klaudia i Edytą- poznałyśmy się przez neta, bo Edzia jedzie na I turnus w Runowie :D Do stajenki zawitał nowy konik, no i oczywiście ja musiałam na niego wsiąśc. Od razu zostałam poinformowana, że jest nerwowy, mało skrętny, no i co najbardziej mnie bolało- macha główką- tak przeraźliwie, że pare dni potem bolały mnie palce. No, ale nic... Co to dla mnie ;P A więc wsiadłam sobie delikatnie, no i rozstępowanie. Od razu stwierdziłam, że dam mu długie wodze bo moje ramiona zostałyby wyrwane, tak okropnie macha głową... Potem kłusik... Matko, jak on wyrzuca... Jeszcze nigdy nie jeździłam na koniu, który aż tak bardzo ma niewygodny kłus ;o. No ale spoko... Troszkę wyginanek i takie tam... A później miałysmy jeździc ćwiczebynym. Justyna powiedziała, że jej ciężko na nim wysiedzieć, a więc co dopiero mi... No ale... Ruszyłam. Bozzz, nie da się siedzieć, naprawdę... Tępo minimalne... Dobra, skończyłyśmy i przyszła pora na galopy... No cóż... Ciężko było w ogóle ruszyć Trola do galopu, ale jakoś się udało... No i kawaletki... Justyna stwierdziła, że on nigdy nie chodził kawaletek, wię trzeba będzie go pouczyć... Ehe, pierwszy przejazd prawie na stojaku skończyłam... :P No ale później... Co prawda, kawaletki były na galop, ale ja je w kłusie pojeździłam, bo w galopie on ich nie kuma za bardzo, i odniosłam wrazenie, że się boi... Ale ok... Rozstępowanie, i z obtartymi kolanami- mimo bryczesów- oddałam go następnej osobie.
Później powłuczyłyśmy się po stajni, patrzyłysmy jak jeździ Amelka, na pastwisku posiedziałyśmy i do domku . Mogłabym cały dzięń leżeć na padoku, ah... Ale mniejsza... Za 6 dni jadę do Runowa na 16 dni, więc nie mogę się doczekać, buźka :D

~~Ola komentarze [21]

Lublewo, Lublewo, Runowo. >> środa, 7 czerwca 2006 19:50:14
Uh, piszę po raz tą notkę bo ostatnio mi się usunęła i szlag mnie trafił XD
A wię jazda w Lublewie sprzed trzech tygodni.
Przyjechałam sama, bo Klaudia nie mogła. Wsiadłam na Drinka- no jakoś nie lubię koników bez charakteru, ale Drinek jest przynajmniej duży :D Jazda była bardzo techniczna, dużo ćwiczeń. Czyli tak... Stęp, potem kłus, kłus w półsiadzie, kłus bez strzemion, kłus anglezowany bez strzemion. Moje uda dały radę :P Potem galop, galop bez strzemion, galop bez strzemion w półsiadzie- i to była nowość, bo jeszcze nie jeździłam w półsiadzie bez strzemion. Ale jakoś dałam rade. No i potem zmieniliśmy ujezdzalnie na parkur. I ja skakałam bez wodzy. Całkiem, całkiem wyszło :D Ręcę za głowę i HOP. Ale fajnie było. Rozstępowanie, koniki do mycia i do domku.
Tydzień później znpwu przyjechałam sama, i znowu na Drinka. Pogoda nie za ciekawa, ale jak wsiadłam, to się rozpogodziło. Głupi to ma szczęście ;P. No i stępik. Justyna powiedziała, żevym kłusowała, wyginała Drinka, a ona mi będzie parkur ustawiała... Ja taki szok, no ale spoko. No więc kłusowałam na Drineczku. Konik się dobrze wygina na prawo, a na lewo masakra. Ale jakoś się udało. Potem galopik, i też wyginanko. Galop bez strzemion na wolcie, też jakoś wyszło. No i ten parkurek... Dla rozgrzewki skakałam stacionatę... Zaczęłam czterdziesci cm, a skończyłam na metrze :D Jednak Drin dobrze skacze, jak nawet takiej miernocie jak ja wychodzi ;P No i potem szereg- trzy krzyżaki na jedną fulkę, stacjonata na dwie i okser na dwie. Też całkiem, całkiem. No i potem dwa krzyżaki na jedną fulkę. ładny długi najazd... No i Ola bez strzemion jedzie, no i się skopałam na drugim krzyżaku, ale nie chce mi się opowiadac jak to było ;P W każdym razie kask mi się porysował, bo głową w krzyżak walnęłam... No ale pojechałam drugi raz. Wyłamanie... Ale na trzecim było już dobrze. No i stepik. Trzoszkę w stajni porobiłam, a z to z miotłom, a to kilka koni siodłałam i dom.
Tydzień później do RUNOWA :D W piątek pojechałam sobie z Misiakiem. Czekała już na mnie cztery godzinki. Były też Gusia i Paulina. Potem dojechały moje Dziubas- Isia i Kisia, no i Ola ze Słupska. No i Maniak i Buly w stajni.
Wieczorem jazda. Dziewczyny: Gusia, Ola, Paula i Kisiaki wsiadły sobie... No i miały godzinę stępa, bo Maniak tak stwierdził... Potem wsiadłam ja i Miśka. Skiknęłam sobie na Siwego, świetny konik. I o ile dziewczyny poprzednio nie mogły zakłusować, to ja Miśka miałyśmy cały czas galopowac -.-". Taaa, mój galop -.-" No i potem obrządek, no i nocka w stajence. Poszłam spać o trzeciej, wstałam w pół do szóśtej. Eh, no to obrządek. Ten dzień był super wymagający dla mnie. Maniak, Munio i Miśka jechali do lęborka, no i KTOŚ musiał zostać i prowadzić jazdy. No i byłam to ja... Bozz, każdy coś chciał- równocześnie czyścic konia, siodłać, trzymać aby dziecko wsiadło, jeszcze przy tym pilnowac wszystkich. Eh.. No ale dałam radę. Na początek sama wsiadłam na Rydzyka. Ładnie chodził na początku, a potem zaczął się buntować. Dziękuję Misiaczku za rady- jednak jesteś moium the best instruktorem Runowskim :D. No i pojechali do Leborka. Prowadziłam jazdy- najpierw Kisią- godzinka. Potem godzinka z Paulą, Olą i Gusią. Potem jazda prywatna- też godzina. Potem jeszcze p.Piotr mi kazał wsiąść na Siwka, zebym go rozruszała. No to półtora godziny. Poskakałam nawet troszkę. Krzyżaki no i stacionata 60cm- lepiej nie podwyższać, jak mam całą stajnie na głowie. No i na oklep na Siwka- kłusik, galop- miodzio :D. Potem jeszcze godzinka na padoku z Olcią. No i wrócili z lęborka... Jedzonko im zrobiłam i chwila odpoczynku dla wszystkich. Wieczorkiem wsiadłam na Galaksis, Miśka na Mondeja i Kisia na Rycyka. Jazda skokowa :D:D Tylko miałam dwa wyłamania na Galaksis na 80cm stacjonacie. No i udało mi się zmienić nóżę w galopie :D Nigdy nie próbowałam. No i Ania powiedziała, zebym zrobiła... No to zrobiłam :D Taka fajna lotna wyszła, i tak fajnie to sie z siodła czuje :D Fajnie było :D . Potem obrządek i poszłam z Miśką do baru... Eee xD No zamuła była xP. Wróciłyśmy, ktoś do rowu wpadł- ten od Gumijagód ;P. No i... eh. No nie powiem, co potem z Miśką robiłyśmy :D. No i o trzecej spać. Wstałam w pół do ósmej.
No i p.Piotr kazałam mi wsiąść na Aurę... Nie ma to jak klacz, która cztery miesiące nie chodziła i ma źrebola... No więc całą jazde rżała, no i strasznie do przodu... Ale w galopie nie było tak źle, o ile nie dałam się jej rozpędzić. Nawet na pysiu odpuszczała. Potem jazda prywatna. Mam już swoją stałą uczennicę XD Potem jeszcze na Siwka siup. Paula nie mogła Rycyka ruszyć, więc ja na moment wsiadła. Z zadu postrzelał, ale się uspokoił. No i przyszły Kisie, ze mam się pakowac, bo za 5 min. ich mama przyjezdza... No dobra... To pakowanko, porzegnanie z Misiakiem- chyba pół godziny trwało :P, z resztą dziewczyn i Wujkiem Maniakiem i do domu... No i koniec tego dobrego. Ale już za dwa tygodnie wakacje i runowo- I turnus. Buziaki, kocham was.
~~Ola komentarze [11]



---------------------------------------
Szablon wykonałam JA
Zdjęcia realistyczne ;p