lauralanthas


Powrót

Ale się zapuściłam... Runowo, Lublewo i Runowo :) >> wtorek, 16 maja 2006 21:10:23
Uh, dziwne, ale więcej jeździłam w stajni 110 km odemnie niż w tej 20km ;)
Ale trzeba napisać notkę i opisać, jak tam moje końskie sprawy.
A więc pojechałam z Miśką i Monix na majówkę do Runowa- tylko na jedną noc i dwa dzionki (zdecydowanie za mało...). Po uciążliwiej próbie dojechania, do stajni trafiłam o 9.30 (a wstałam o 4.20 i jechałam pociągiem o 5.40 :D). Wszyscy jeszcze spali- skandal, a więc trzeba było pokrzyczeć, zeby podnieśli tyłeczki. A byli to Aniuleczka, NinuH i Dereczek, oraz Madzia i Kisia. No a chłopy doszli później ;) Dziewczyni niestety wyjezdzały wieczorkiem, więc musiałam się nimi nacieszyć. Pozwoliłysmy (ja, MoniX i Misia) wsiąść im na jazde z Siwym, a same pozniej ;). Wsiadłam sobie na Gracuchę, a jazdę prowadziła mi Aniuleczka ;*. Ach, te moje strezmionka w galopie :P.
Następnego dnia, po wyjezdzie dziewczyn, pojechalismy sobie w terniek w składzie: Maniak- Mondej, Munio- Gracja, Ja- Galaksis, Misia-Misia :D, MoniX- Rycuś. Ternik bardzo fajny, szczególnie cwał po lesie i naturalna przeszkoda ( nie ma to jak skoki w terenie na Galaksis...). No i wieczorkiem pozegnanie i do domku... Wyjechałam z Runowa ok. 17.30, a w domu po północy, ale nie będę pisać, jak to się stało :P.

Następnego tygodnie wybrałam się do Lublewka- piękna pogoda, więc został zaproponowany teren, na który oczywiscie się zgodziłysmy (ja z Klaudią). I tu niespodzianka... SZTORMIK MAGICZNIE WYZDROWIAŁ i ja na niego wsiadam. Sztorm miał kłopoty zdrowotne i najparwdopodobniej miał trafić do domu starość. Nigdy wcześniej na nim nie jeździłam, ale kilka razy go myłam, czesałam i bardzo się z nim zaprzyjaźniłam. Dlatego tak mi go było żal... A tu niespodzianka! Coś czuję, że teraz zaprzyjaźnimy się jeszcze bardziej.
A więc terenik w składzie: Justyna- Fearia, Klaudia- oczywiście Drink, Jakaś pani-Guraś, Asia- Drops i ja- Sztorm. Jechałam jako zamykająca, a patrząc, że Sztorm ma 185cm w kłębie, a Drops przedemną 130... Było ciekawie :D:D Ternik udany, mycie konisi i do domku.

Następnego tygodnia weekendzik w Runowie, ach. Pojechałam... Z Misią i MoniX :D:D Znowu z tymi świrami :P W Runowie o 18. O 19 byłam już cała mokra ze względu na zdecydownanie za bliskie spotkanie ze szlaufem z wodą ( w rękach Maniaka). Niech się szykuje na zemste. Tego dnia nie wsiadłysmy, no a wieczorem zaczęła się zabawa... Powiem jedno... Ktoś tu palił Gumę :P No i poszliśmy spać o 4. Nastęnego dnia wstałam z Misią o 7 na terenik (po 3h snu...). Ubrałam się, a tu zonk... p. Stasio wypuścił koniki na pastwisko, grrr. A więc obrządek, lonżowanie Czorta, mycie szczotek, sprzątanie stajni itp... Prowadziłam jazdę dziewczynce, i chyba jej się podobało, bo nastęnego dnia wróciła, aby jeszcze mnie zastać :P. Wieczorkiem jeszcze jedna jazda ze starszą kobietą, której też się chyba podobało, bo o wszystko pytała, kiedy będę znowu w Runowie. Nie wiem czemu- najlepiej to wytłumaczyc, BABA Z BABĄ NAJLEPIEJ SIĘ ZROZUMIE :P. Później wsiadłam sobie na Mondejka. Raz tak się przestraszył, że wskoczył ze mną prawie na przeszkodę... Ach, wypłoszek... Było straszbue goraco, więc po godzince zeszłam, aby go i siebie dłuzej nie męczyć.
Wieczorkiem balety w Darżewie... Ale też ich nie będę opisywac, bo... Dym był. Wróciliśmy do stajni o 4. Znowu z Misią chciałysmy wstac na teren. Jak wstałam o 8, to konie na pastwisku... Eh, znowu. No ale pojechałysmy w teren o 11. Cwał pod górkę wymiata, oraz polem ziemniaków... No cóż, zrobiłysmy z ziemniaczków purre ;) Bardzo fajnie było;)
No i Ola znowu prowadzi jazde z dziewczynką z dnia poprzedniego. No ale nie skończyłam, bo się spieszyłam na pociąg ze słupska. Szybkie porzegnania, NIACH, NIACH, NIACH i jadymy. Było bossko.
Buziaczki dla MoniX i Misi(wraz z bucikami;*), dla Bulego, Bartka i Maniaka, oraz dla Ninuha, Dereczka, Aniulu i Isiaków ;)
No i dla moich siostrzyczek ;*;*
KW!!
~~Ola komentarze [11]



---------------------------------------
Szablon wykonałam JA
Zdjęcia realistyczne ;p