lauralanthas


Powrót

Kolejna jazda w Lublewie. >> poniedziałek, 27 lutego 2006 10:47:57
W sobotę znowu pojechałam do Lublewa. Jazda zapowiadała się ciekawie, co wnioskowałam po ustawionych przeszkodach. A nóż też se poskaczę (czytaj: mój koń poskacze :P). Justyna powiedziała, żebym wsiadła na Drinka- skarogniady wałach, trochę więcej niż 170 cm w kłębie... Naprawdę duży. Klaudia wsiadła na Haszkala(nie wiem, czy dobrze imię zapamiętałam...). Drin całkiem ładnie chodzi, tylko, że ma straszne zwiechy... Justyna powiedziała, że on poprostu tak ma... No ale jak da mu się żywą łydkę, to o tym zapomina :). Drink był bardzo duży, więc kawaletki leżące na ziemi olewa... Podniosłyśmy je o jakieś 20 cm z ziemi. I tak olewał... Następnie Justyna ustwaiła bardzo wąską i niską przeszkodę- miała jakieś 35 cm. Drink musiał ją przechodzić(chodziło tu o najazd). I o ile olewał kawaletki, to tą przeszkodę skakał :P. Musiałam go zwalniać. Ale tu skończyła się moja przygoda na Drinku, bo musiałam przesiąść się na Haszkala, bo Klaudia sobie z nim nie radziła. Wałach z sercem chodzi :). Trzeba ga cały czas przytrzymywać. Nawet walnął na początku barana, ale potem już się uspokoił. Też skakał to małe coś, ale z każdym kolejnym razem już ładniej przechodził :).
Ogólnie to było fajnie. Potem, ustwaiałyśmy jeszcze parkur, bo Justyna za 2 tygodnie jedzie na zawody i trochę treningu nie zaszkodzi.
I to tyle.
Pozdrowienia.

~~Ola komentarze [24]

Nowa stajnia >> niedziela, 19 lutego 2006 17:26:15
Zacznę od Korta- jak zawsze. Ludzie- nie pytajcie co z Kortem, jeśli nie przeczytaliscie noty! Wszystko jest napisane, a co druga osoba pyta 'Co z Kortem'. To robi się irytujące. Do szkoły chodziliście więc czytajcie. Wszystko w poprzedniej notce.

Teraz pora na mnie. Dzisiaj byłam jeździć w nowej stajni. Troszkę się denerwowałam, bo po raz pierwszy od 4 miesięcy miałam jeździć z instruktorem :). Ale bardzo się cieszę, że ktoś wyjaśni mi moje wszystkie błędy i powie jak je naprawiać.
Zaczęło się nieciekawie- bo dostałam konia(nie kuca!), który miał jakieś 1,40 w kłębie... Mój wzrost to ok. 167cm, więc nie byłam zadowolona. Na konika mówiono Góraś, mimo, że na imie mu Góral :). Moją instruktorką jest Justyna- młoda dziewczyna. Jazda była dość urozmaicona- kłus, kłus bez strzemion, kawaletki, galop, różne figury. Dostałam Górasia, bo ciężko się go prowadzi- przynajmniej nie będę miała z górki. Justyna nie miała co do mnie zbyt wielu uwag, z czego jestem dumna :). Dużo tłumaczyła, widać że ma dużą widzę- napewno nauczę się wielu rzeczy i jestem zadowolona. A na koniec jazdy przyjechała jakaś dziewczyna na pięknym, siwym Arabku z Janowa :). Jednak zdjęcia nie oddają całej, arabskiej urody.
Umówiłam się na za tydzień.

ps. wieczorkiem dodam pomagających w akcji, nie miałam wcześniej czasu.

~~Ola komentarze [9]

Powrót. >> środa, 15 lutego 2006 16:16:02
Wiem, że wróciłam już w niedzielę, ale nie mogłam się zebrać do notki... Brak czasu i zmęczenie.
Zacznę od informacji o Korcie. Wszyscy na nią czekają, a dalsza część noty będzie o przeżyciach z Runowa. Dlatego zacznę od Korta, bo Runowska część będzie dla 'wtajemniczonych', a z resztą bedzie długa, więc... :P Dobra, gadam i gadam, a żadnej informacji. Tak więc Kort. Kort stoi obok Wejcherowa. Miejscowość na M... Tak szybko p.Piotr ją wymówił, ze nie zrozumiałam, ale oczywiscie jak będę zbierać się do odwiedzin, to już się dowiem dokładnie. Wszystkie plotki o domu spokojnej starość, uśpienie czy handlarze to bzdura! Korcik jest zdrowy i trafił w dobre ręce. Akcja 'Szukamy Korta' zakończy się z dniem moich Kortowych odwiedziń. Wszystkim dziękuję za pomoc!!!!!!!!!!!!!!!
A teraz część runowska, dla rodzinki runowskiej i innych moich paszczaków ^^.
Dzień pierwszy.
Słowa kluczowe: Nina;*, Aniamisia;*, Aniulka;*, Sylwia;*.
Przyjechałam do Runowa po 11. Zastałam stajnie troszke zaniedbaną(jak mam być szczera), a tłum ludzi stał. Wielkie zdziwko- myślałam, że będzie tylko 5 osób. Idę na górę, wchodzę do jedynki... ANIA!? NINA!? WTF?! Nie wiedziałam, że tu będą ^^. Miła niespodzianka. Poznałam również Aniemisię od której kupiłam sztyblety przez neta ^^. Niestety dziewczyny opuszczały stajnię tego samego dnia :(. Przynajmniej ANiulka przeniosła się do pałacu, więc nas odwiedzała ^^. Poznałam również Sylwię, która mieszkła z nami w jedyneczce. Tego dnia nie jeździłyśmy z Moniką, bo nam się szczerze nie chciało w taką pogodę... A wieczorkiem obejrzeliśmy sobie "Zakochanego Kundla", którego specjalnie przywiozłam.
Dzień drugi.
Słowa kluczowe: konno do sklepu, stare pierniki, poje, Grenada, Miśka.
W nocy było strasznie zimno, więc Maniak rano dostał opieprz. Miał rozpalić wieczorem w piecu... Jako, że brakowało nam paru produktów, wybraliśmy się konno do sklepu. Oczywiście musiałyśmy z Monią nieźle namawiać chłopaków ^.o. Mieliśmy jechać w 4, ale cudownym sposobem rozmnorzyliśmy się o osoby, które nic w sklepie nie kupowały -.-". Ale niech im będzie. Jechałam na Grenadce- matka Polka. Najstarszy konik w stajni, ale wciąż pełen sił. Popołudniu miałyśmy lonżować Amona, ale stała gadka Maniaka : "Nie ma warunków". Wkurzyłyśmy się jeszcze bardziej, jak po powrocie z baru Maniak wyprowadził go na lonże -.-. Bez komentarza. Po tym fakcie wzięłyśmy sobie koniki i jedździłyśmy. Ja na Miśce. Kobyłka nawet baranka strzeliła, ale po moich starych doświadczniach, to prawie nie zauważyłam ^.O. Było całkiem fajnie.
Jako, że jedzonko samodzielne, poszłyśmy z Muniem i z Sylwią do baru na fryteczki. W barze zastałyśmy p.Piotra i Siwego. Ja do Munia: "Munio, my jesteśmy stare pierniki dla Ciebie". Munio: "Ale ja lubię pierniki". LOL. Troszkę śmiechu. Tego dnia wyjechało pare osóbek. Ania z Żelą... I ktoś tam jeszcze, ale już nie wiem -.-. Tej nocy było ciepło, bo zakośiłyśmy elektryczny kaloryfer ^^.
Dzień trzeci.
Słowa kluczowe: MONIX, tosty, Trol, Ambery :P, psychopata z siekierą, kody kreskowe.
Tego dnia przyjechała Monix ;*. Miałam po nią jechać z Siwym do lęborka, ale zaspałam... Miała być o 9, a była po 11 :P. Ale dojechała i to się liczy. Przebrała się i poszłyśmy czesać Assana. Następnie trzeba było pokazać Maniakowi, że są warunki do jazdy, bo oczywiście uważał, ze NI CH** CH**! Okazało się, że wszystko gra. Wsiadłam na Miśkę, potem na Grację, Grenadę, Galaksis i Trola. Troluś to świetny kucyk, niestety siedziałam na nim tylko 10 minut tego dnia... Ale razem jeździliśmy ze dwie godziny :). Następnie przyszła Aniula z Tomkiem. Poszłam z Monix ją odprowadzić, i poszłyśmy do sklepu...Potem wyjechały rodzące :P. Wsiadłyśmy jeszcze raz na konie ok. 17.00- troszke mrocznie się robiło... Ale tylko na pół godziny. Jeśli chodzi o wieczór to ulega to cenzurze!! W kazdym razie chłopaki poszli na 18stke, zostałyśmy z dziewczynami i Amberami, rozmawiałyśmy o kodach kreskowych, i filmowałysmy się, że stajnie napadnie psychopata z siekierą... Reszty nie opowiem.
Dzień czwarty.
Słowa kluczowe: Trol, teren, absolwent.
Nastał piękny dzionek, bo śnieżek pruszył. Niebieskie niebo. Świetna pora na jazdę i teren... Pojechałam na Trolu. Teren prowadził Koza;* na Mondejku. Było sporo galopu. Trol, jako że jest niższy(to kuc) musiał nieźle nadganiać za dużymi konikami. Tym bardziej, że byłam zamykającą. Terenik trwał jakieś 2 godziny. Było super. Wieczorkiem też jeszcze wsiadłysmy na koniki- tym razem byłam na Galaksis. Bardzo płochliwa, myślę, że nawet mi zaufała, bo o ile na początku bała się podjechać do zagajnika, i szła nerwowo, to potem ładnie się prowadziła przy bandzie. Jazda należy do bardzo udanych :). Następnie... Przygotowanie do złotego :D Prysznic(w zimniej wodzie, brrr), myci włosów, suszarka, świeże ciuchy(coś innego niż bryczesy, polar, sztylpy, sztyblety...), ale... w końcu nie poszłam, bo Monika się źle czuła i z nią zostałam :). Co robiłyśmy opiewam tajemnicą... Absolwent... "Ja tylko odchylam głowę" :D. Bez komentarza.
Dzień piąty- ostatni:(
Słowa kluczowe: wyjazd do baru, upadek Bulego, pożegnanie :(, zaproszenie na 18stke :D
Dziań bardzo leniwy... Ludzie po złotym padnięci, a My z Moniką... Bez komentarza. Bardzo chciało nam się pić, więc pojechałyśmy konno do baru po sok. Ja na Grenadzie, Monix na Trolu a Monika na Gracji. Siwy w barze dał mi Kit Kat'a na drogę. Po powrocie troszkę na padoku pojeździłyśmy. Następnie Koza, Buly i Monix poechali do jakiegoś faceta po coś tam, a ja poszłam sprzątać i zmywać, bo moja mama miała przyjechać. SKończyłam w miarę, z terenu wrócili- niestety Buly spadł przy cwałe z Kondora :/ i poszedł spać. Zostaliśmy Maniak, Koza, Ja, Monika i Monix... Przygotowywałyśmy się z dziewczynami do wyjazdu... Potem jeszcze tościki... Miałam nadzieję, że jeszcze na Trola wsiądę, ale mama przyjechała... Pożegnanie. Koza zaprosił mnie i Monie na 18stke w ten weekend. Muszę przekonać mamę, nie będzie łatwo, ale się postaram.

Tak minęły moje najlepsze ferie w życiu. Nie wspomniałam jeszcze, że dostałam podkowę Rywala. Buziaki dla Monix;*, Moniki;*, Bartka;*, Maniaka;*, Aniulki;*, Niny i Animisi ;* i dla całej reszty.

Fotki:

Ja i Amon
Ja i Amon2
Ja i Norbulek
Ja i Norbulek2
Ja Na trolu
Boski Trol i mniej boska ja :P
Po damsku
Uroczy pyszczek Trola i moje wodogłowie w kasku
Monix i Rywallo
Źrebolki i ja
Buzi dla źrebola
Słodki Trolek i ja
Assan i Gracja
Czort i Ja
Moi ludzie :D
Monika na Gracji
Przed stajenką- Monix, Aniula, Monika i Ja
Ja i Bartek z tostami :P
Bartek, Monix, Ja i M@n!ak
Ja, Czort, Monika i Monix
Ja i Monix a Aurą

Narazie tyle. Jest więcej, ale już mi się nie chce...

~~Ola komentarze [12]

Nie ma mnie. >> wtorek, 7 lutego 2006 23:15:51
Wyjeżdżam do Runowa. Za jakieś 10 godzin :) Nie ma mnie do niedzieli. Jak wrócę, podzielę się z wami wszystkimi informacjami, jakie uzyskałam o Korcie. Pozdrawiam!

~~Ola komentarze [21]



---------------------------------------
Szablon wykonałam JA
Zdjęcia realistyczne ;p